Od czego zacząć? Książeczki kontrastowe



Zanim odpowiem na pytanie, od czego zacząć przygodę z książką, postawię jeszcze jedno pytanie – kiedy? Człowiek rodzi się z bardzo słabo rozwiniętym wzrokiem, który z czasem ulega wyostrzeniu. Noworodek reaguje na zmianę intensywności światła i widzi stabilne obiekty oddalone od niego o około 21 cm (por.: M. Kielar-Turska, M. Białecka-Pikul, 2008, s. 57). Stan ten utrzymuje się do około 3 miesiąca, a dojrzałość w ostrości widzenia dziecko osiąga około pierwszego roku życia. Dlatego też dostępne na rynku książeczki kontrastowe zwykle mają oznaczenia od 3 miesiąca życia. To nie znaczy, że noworodkowi nie ma sensu nic pokazywać, bo i tak tego nie zobaczy. Odpowiednia stymulacja zmysłu wzroku, wspomaga jego rozwój. Kiedy zacząć przygodę z książką? Jak najwcześniej! Musi być jedynie dostosowana do możliwości tak małego dziecka.

Jednym ze sposobów na stymulację wzroku jest wprowadzenie metody nauki czytania globalnego w okresie do 3 miesiąca życia. Metoda ta, wymyślona przed Glenn Doman i Janet Doman, pomaga na szybszą koncentrację wzroku noworodka: Noworodek, któremu zapewni się warunki do oglądania konturów i szczegółów szybciej rozwinie te zdolności i w ten sposób szybciej przejdzie od braku możliwości widzenia, (…) do dobrego widzenia bez wysiłku (1992, s. 68). Oczywiście – rozwój dziecka to nie wyścigi! Mój Molik miał jednak od samego początku bardzo długie okresy czuwania, w których chciałam zapewnić mu jakąś rozrywkę. Życie noworodka ma charakterystyczny dla tego okresu rytm aktywności, którą można podzielić na sen i czuwanie, z czego sen głęboki zajmuje około 8-9 godzin na dobę. P. H. Wolff (1966) podaje 6 różnych poziomów aktywności noworodka, z czego aktywne czuwanie zajmuje od 1 do 4 godzin. Ja w tym czasie zabawiałam mojego brzdąca nauką czytania, śpiewem oraz książeczkami kontrastowymi. Wczesna stymulacja wzroku zapewnia lepszy wzrok przez całe późniejsze życie, nie tylko przyspiesza rozwój tego zmysłu we wczesnym dzieciństwie (por.: N. Minge, K. Minge, 2011, s. 17-20).

Po urodzeniu noworodek jest w stanie rozróżnić jednolitą, szarą powierzchnię od biało-czarnych pasów (patrz: D. Kornas-Biela, 2008, s. 57-58). Dlatego też przygodę z książką najlepiej zacząć od książeczek lub tablic kontrastowych, na których będzie znajdować się tylko biel i czerń. Noworodki ponadto odróżniają kolor czerwony od zielonego, a około 3 miesiąca widzą cztery barwy: żółtą, czerwoną, zieloną i niebieską. Ponieważ preferują pierwsze dwie z wyżej wspomnianych barw, po 3 miesiącu można wprowadzić książeczki czy tablice wzbogacone o kolor żółty i czerwony. Dlaczego więc, tak wiele przedmiotów dla niemowląt (karuzele, kocyki, zabawki) są w kolorach beżowych czy pastelowych? Może dobrze współgrają z wystrojem wnętrz, ale na pewno nie wspomagają rozwoju dzieci.

Oprócz stopniowego wprowadzania barw w zgodzie z procesem ich postrzegania przez dziecko, warto zwiększać poziom skomplikowania rysunków (zaczynając od prostych, geometrycznych wzorów – np. czarny kwadrat na białym tle, wprowadzać z czasem bardziej skomplikowane wzory, np. szlaczki, szachownice, kilka kół itp.) (por.: N. Minge, K. Minge, 2011, s. 17-20). Takie tablice można wykonać samemu lub je kupić.


Jeśli chodzi o same książeczki kontrastowe na rynku można znaleźć różne ich typy, m.in. kartonowe, piankowe i w formie harmonijek.

Pierwszy produkt, który mogę polecić, to „Starter malucha” od firmy CzuCzu. Na zestaw ten składają się dwie książeczki kontrastowe oraz dwustronne karty, z których można zrobić np. girlandę do łóżeczka. Karty z jednej strony są prostsze, trzykolorowe (biały, czarny i czerwony), więc mogą być rozrywką nawet dla noworodka, natomiast po drugiej stronie znajdują się już barwniejsze ilustracje, które przedstawiają m.in. zwierzęta. Na zestaw „Starter malucha” składają się również dwie książeczki kontrastowe w formie tekturowych harmonijek (jedna powyżej 3 miesiąca życia, druga powyżej 6). Część ilustracji jest taka sama jak na dołączonych kartach do girlandy.

Żadna z tych harmonijek nie przetrwała, bo Mój Molik je uwielbiał i często się nimi bawił. Książeczki są lekkie, więc będą bezpieczną rozrywką, także gdy maluch już zacznie siedzieć i samodzielnie manipulować zabawkami. Zanim to się stanie, można pokazywać mu ilustracje i o nich opowiadać.

„Starter malucha” to też dobry pomysł na pierwszy książkowy prezent.

Do kupienia tutaj.


Książki kontrastowe (i nie tylko) w formie harmonijek okazały się dla mojego Molika doskonałą, wielofunkcyjną zabawką. Mogliśmy nie tylko razem oglądać ilustracje, ale jak już usiadł, z pasją rozwijał je i zwijał, chował się za nimi i układał „gąsienice” na dywanie. Na rynku dostępne są harmonijkowe książeczki z lekkiej tektury, tak jak te w z zestawu „Starter malucha”, lub w twardszej wersji, jak prezentowana na zdjęciach Rozkładanka wydawnictwa Wilga.


Oba warianty mają swoje zalety. Lżejsza książeczka jest bezpieczniejsza dla małego dziecka, nie zrobi sobie np. krzywdy o jej ostre rogi, jednak jest też mniej trwała. 

W książeczce "Świat dzidziusia" znalazły się proste ilustracje, które przedstawiają czynności w większości dobrze znane małemu dziecku (kąpanie się, spanie itp.). W prezentowanej pozycji pojawiają się podpisy czynności w 3 os. l. poj. np. „dzidziuś raczkuje”, „dzidziuś śmieje się” itp., co jest najłatwiejszą do opanowania formą czasownika

Do kupienia tutaj.


Na podobnej zasadzie została opracowana książeczka tego samego wydawnictwa pt. „Dzień maluszka”. Przedstawiam ją tu, ponieważ jest to kolejny typ książeczek kontrastowych – wykonana została z lekkiej pianki. To sprawia, że nawet dziecko, które jeszcze nie siedzi, może bezpiecznie nią manewrować na leżąco. Oznaczenie na tej książeczce wskazuje na wiek powyżej 6 miesiąca, ale mój Molik uwielbiał wydania tego typu od około 4 miesiąca życia.

Do kupienia tutaj.

Wśród serii książeczek piankowych wydawnictwa Wilga znalazła się też książka kontrastowa „Świat wokół mnie”. Mój Molik równie chętnie się nią bawił (i zjadał), minusem jest to, że podpisy umieszczone w książce są częściowo zdrobnieniami (ptaszek, kotek, domek). Mówiąc do dziecka, mimowolnie używamy form zdrobniałych. Czytając mu książki, warto jednak zadbać o to, żeby były opracowane staranną polszczyzną. Formy zdrobniałe są też bardziej skomplikowane od podstawowych (kot : kot-ek), mogą utrudniać przyswajanie słownictwa.

Do kupienia tutaj.


Na koniec książeczka kontrastowa, również wydawnictwa Wilga, w klasycznej formie z twardymi stronami. Zaletą są grube, ale i zaokrąglone strony, dzięki czemu książeczka jest trwała i bezpieczna. Prezentowane „Pojazdy” są jedną z propozycji z serii „Czarno&białe”. Zgodnie z metodą Glenna Domana i Janet Doman przygotowując książeczki dla dzieci (w etapie trzecim, gdzie uczymy prostych zdań), na pierwszej stronie powinno pojawić się zdanie, a na kolejnej ilustracja do niego. Trudno dostać na rynku książeczki, w których podpis poprzedza ilustrację. Tak jest w tej pozycji. Są to jedynie pojedyncze wyrazy, ale zawsze. Po lewej stronie znajduje się słowo (czarną czcionką na białym tle), a po prawej ilustracja do niego.

Do kupienia tutaj.


Dzieci uczą się wyjątkowo szybko, a odkrywanie świata sprawia im przyjemność. Warto od samego początku stymulować ich wzrok i przyzwyczajać do codziennego kontaktu z książką.



Bibliografia:
G. Doman, J. Doman, 1992, Jak nauczyć małe dziecko czytać, Bydgoszcz.
M. Kielar-Turska, M. Białecka-Pikul, 2008, Wczesne dzieciństwo [w:] Psychologia rozwoju człowieka. Charakterystyka okresów życia człowieka, red. naukowa B. Harwas-Napierała, J. Trempała, Warszawa.
N. Minge, K. Minge, 2011, Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka? Wspólne gry i twórcze zabawy, dzięki którym rozwiniesz jego zdolności, Warszawa.
P. H. Wolff, 1966, The causes, controls, and organization of behawior in the neonate [w:] “Psychological Issues” 5, s. 1-105.

Komentarze