„Pucio uczy się mówić”, „Pucio. Zabawy gestem i dźwiękiem”, „Pucio. Pierwsze Zabawy” Marta Galewska-Kustra – recenzja
Nie potrafię powiedzieć, co
dokładnie przyczyniło się do sukcesu serii książek o Puciu wydawnictwa Nasza
Księgarnia, ale jest to absolutny hit. Wszystkie dzieci, jakie znam, ją
uwielbiają. Mój Molik też reaguje entuzjastycznie, jak tylko wyciągam dla niego
jedną z książek z Puciem na okładce.
Autorką serii jest Marta
Galewska-Kustra – logopeda i pedagog dziecięcy. O tym, jak ważne dla rozwoju
mowy są wyrazy dźwiękonaśladowcze, pisałam już tutaj. Pucio uczy się mówić wyróżnia się na tle dostępnych na rynku
książek związanych z nauką mówienia, ponieważ onomatopeje zostały wplecione w interesującą dla dziecka
historię.
W publikacji dominują zdania
proste, w które zostały wplecione wyrazy dźwiękonaśladowcze. Opisane historie z
życia Pucia i jego rodziny są znane każdemu dziecku – Pucio rysuje, Mama śpiewa
kołysankę a Tata karmi Bobo (no
może poza odwiedzinami dziadków na wsi i zbieraniem poziomek w lesie…). Dodatkowo
na dole każdej strony są wypisane użyte w tekście onomatopeje – oglądając z
dzieckiem książkę, można skupić się tylko na nich. Książka ma duży format,
twarde i zaokrąglone strony, ładne ilustracje (mój Molik uwielbia oglądać ją
też samodzielnie). Przygody Pucia i jego rodziny poprzedzono wskazówkami
autorki, które podpowiadają, jak korzystać z książki, by najlepiej stymulować
dziecko do mówienia.
Na końcu publikacji umieszczono
jeszcze raz wszystkie wyrazy dźwiękonaśladowcze. Mój Molik uwielbia przyglądać
się tym małym ilustracjom z podpisami, więc po skończonej lekturze zawsze
powtarzamy wybrane dźwięki. Pucio uczy
się mówić to doskonały prezent dla niemowlęcia. Około pierwszego roku
życia dziecko zaczyna mówić proste słowa i wyrazy dźwiękonaśladowcze, stąd
Pucia można czytać, gdy nasza pociecha ma zaledwie kilka miesięcy. Nie tylko
dziecko osłuchuje się z onomatopejami – przez częstą lekturę Pucia, zaczęliśmy
w naszym domu używać tego typu wyrażeń w codziennych sytuacjach (co pozytywnie
wpływa na rozwój mowy naszego Molika).
Do kupienia tutaj.
Gdy Molik zaczął siedzieć
samodzielnie, około siódmego miesiąca, bardzo polubił Pucio. Zabawy gestem i dźwiękiem. Jest to mała książeczka z
ilustracjami i prostymi instrukcjami dla rodziców.
Książka wygląda dość
niepozornie, ale jest genialna, bo angażuje dziecko i rodzica. Czytając zwykłą książkę
Molikowi, czasem mam wrażenie, że traci zainteresowanie, czymś się rozprasza. Pucio. Zabawy gestem i dźwiękiem to natomiast
idealne połączenie zabawy i nauki wyrazów dźwiękonaśladowczych.
W przypadku tej pozycji, dziecko będzie razem z rodzicem pukać, stukać, przesuwać palcem po kartkach i bić barwo – zero nudy!
Do kupienia tutaj.
Oprócz serii książek wydawnictwo
Nasza Księgarnia ma w swojej ofercie również różnego rodzaju gry w oparciu o
historię Pucia. Doskonałym uzupełnieniem wspomnianych dwóch pozycji książkowych
jest Pucio. Pierwsze Zabawy. W
Pudełku znajdują się 32 obrazki wraz z wyrażeniami dźwiękonaśladowczymi
(większość z nich znalazła się już w książce Pucio uczy się mówić). Do zestawu zostały dołączone również
karteczki z podpisami oraz instrukcja z propozycją sześciu gier o różnym
poziomie trudności.
Póki co mój roczny Molik uwielbia po prostu wyjmować te
obrazki, oglądać, pokazywać mi i wrzucać z powrotem do pudełka. To doskonały
sposób na ciekawą dla dziecka powtórkę wyrazów dźwiękonaśladowczych. Przy
okazji trenuje też swoje umiejętności motoryczne. Niestety mojemu Molikowi
również bardzo smakują te ilustrację, a że są wykonane z niezbyt grubego kartonu,
muszę go za każdym razem bardzo pilnować, żeby zjadł potem kolację ;) Gra
mogłaby być wykonana z bardziej trwałego materiału, ale trudno też oczekiwać
zbyt wiele, biorąc pod uwagę bardzo przystępną cenę.
Do kupienia tutaj.












Komentarze
Prześlij komentarz