Książeczki z ruchomymi elementami a rozwój koordynacji wzrokowo-ruchowej



Czytając opisy do zabawek dla najmłodszych, często natrafiamy na stwierdzenie, że „zabawka rozwija koordynację ręka-oko”. Co to właściwie znaczy?

Koordynacja wzrokowo-ruchowa to jeden z aspektów rozwoju motorycznego dziecka. Zaczyna się w momencie, w którym niemowlę po raz pierwszy chwyta, czyli około 4 miesiąca życia (por.: M. Kielar-Turska, M. Białecka-Pikul, 2008, s. 54-61). Pod koniec pierwszego roku dziecko manipuluje przedmiotami, używając obu rąk, a chwyt prawej i lewej dłoni jest zróżnicowany. W tym momencie rozwija się także chwyt pęsetkowy (niemowlę potrafi podnieść mały przedmiot przy użyciu kciuka i palca wskazującego).

Kiedy dziecko nabywa umiejętność chwytania, robi to początkowo w ten sam sposób w odniesieniu do różnych przedmiotów (por.: M. Kielar-Turska, M. Białecka-Pikul, 2008, s. 54-61). To dzięki zabawie z rodzicem zaczyna poznawać różnorodne sposoby używania przedmiotów (np. obracanie nimi, stukanie, wkładanie do pudełka itp.). Poznaje wtedy również właściwości przedmiotów – dowiaduje się, że piłką można rzucać lub turlać, samochodzikiem „jeździć” po dywanie a z klocków układać wieżę. Według badań naukowców dzieci, którym rodzice pokazują różne możliwości manipulacyjne z przedmiotami, wykazują większą inicjatywę i zaangażowanie w odkrywaniu właściwości obiektów.

Doskonalenie koordynacji wzorkowo-ruchowej może odbywać się również za pomocą książeczek z ruchomymi elementami. Jest to też doskonały sposób na zachęcenie do spędzania czasu z książką dzieci, które zaczęły się przemieszczać i być może nudzą je tradycyjne publikacje. Poniżej przedstawiam trzy propozycje książeczek z ruchomymi elementami w kolejności od najłatwiejszej do najtrudniejszej pod względem manipulacji.


Pierwszą polecaną przeze mnie książką jest Obracanka wydawnictwa Wilga. My mamy „Porównania”, ale w serii znajdują się też „Liczby” i „Kolory”. Jest to pierwsza książeczka z ruchomymi elementami, z którą Molik zaczął sobie radzić samodzielnie (około 7. miesiąca), a jeszcze zanim to się stało, chętnie przyglądał się, gdy mu ją pokazywałam. Publikacja ma pięć obiektów (motyl, żółw, samochód, buzia i kubek), którymi można obracać. 


Kiedy dziecko jest starsze, można za jej pomocą uczyć przeciwieństw (prawy-lewy, przód-tył, góra-dół itp.). Najłatwiejszy do obracania jest motyl na okładce, bo obraca się wertykalnie, a obiekty w środku horyzontalnie. Motyl ten wzbudził też spore kontrowersje – dziadek stwierdził, że przecież motyle nie latają głową w dół, ale doszliśmy do wniosku, że to motyl-zabawka ;)


Strony w książeczce wykonane są z naprawdę grubej tektury, więc wiele wytrzymają. Najmłodszych dzieci nie należy zostawiać z książeczką samych – Molik kilka razy zaklinował sobie paluszek podczas samodzielnego obracania i potrzebował natychmiastowej pomocy. Mimo tych bolesnych doświadczeń, Obracanka jest jedną z jego ulubionych książek.

Do kupienia tutaj.


Kolejną propozycją jest książka Dzień dobry, samochodziku! wydawnictwa Egmont z serii Akademia Mądrego Dziecka (dostępne również Dobranoc, mała pando! i Dzień dobry, samolociku). Ta książeczka jest już nieco trudniejsza do samodzielnej zabawy, wymaga większej precyzji (Molik radził sobie z nią około 9. miesiąca). W tej pozycji mamy prostą historię z samochodem w roli głównej. Na każdej stronie znajdują się maksymalnie dwa zdania, które wraz z ruchomymi elementami w przystępny sposób pokazują związki przyczynowo-skutkowe (otwiera się brama i samochodzik rusza w drogę; samochód potrzebuje paliwa, dlatego trzeba go zatankować na stacji benzynowej itp.).


Autor nie myślał też w sposób stereotypowy – kierowcą samochodu jest kobieta, a pasażerem mężczyzna. Pod względem językowym jest to też bardzo przemyślana pozycja (ja wolałabym w książkach unikać zdrobnień – patrz: tytułowy samochodzik – ale poza tym, nie ma się do czego przyczepić). Ilustracje są proste, ale na każdej stronie jest jakiś kot czy pies, który też przyciąga uwagę młodego odbiorcy. W dwóch miejscach znalazły się wyrazy dźwiękonaśladowcze (brum i szur), co jest dodatkową atrakcją dla najmłodszych czytelników.

Do kupienia tutaj.


Ostatnią, bo najtrudniejszą do manipulacji małymi rączkami, jest książeczka Gdzie jest moja mama? wydawnictwa Wilga. Z punktu widzenia dorosłego historia wydaje się dość upiorna – mała myszka, Staś, szuka swojej mamy. Nawiasem mówiąc, dlaczego mama spokojnie siedzi na kocu z koszem piknikowym pełnym smakołyków, podczas gdy jej dziecko chodzi to tu, to tam i jej szuka?! Staś ostatecznie odnajduje mamę i daje jej wielkiego buziaka – mam wątpliwość czy w normalnym świecie by na niego zasłużyła, ale pomijając irracjonalność opowieści, jest to jedna z ulubionych książek mojego Molika. Na każdej stronie znajdują się ruchome elementy. Za każdym pociągnięciem tekturowego paska, pojawiają się wesołe zwierzątka. Nie jest to jednak łatwe – mój roczny syn ma nadal trudności z samodzielnym odsłanianiem niektórych ilustracji, dlatego oglądamy ją razem. 


Zarówno treść, jak i same ruchome elementy stymulują do mówienia. Historia została zbudowana na podstawie prostych pytań i odpowiedzi: Czy mama bawi się na placu zabaw? Nie, ale krokodyl i piesek są tutaj (treść książki sprawdzi się doskonale jako trening odmiany czasownika być). Publikacja jest barwnie wykonana i mój Molik po skończonej lekturze, chce się nią nadal bawić. Ruchome elementy wykorzystuję do ćwiczenia rzeczowników w opozycji Mianownik – Dopełniacz: jest kot – nie ma kota, jest panda – nie ma pandy, są pisklaki – nie ma pisklaków. Staś szukając mamy, spotyka różne zwierzęta, więc przy okazji można też powtarzać z dzieckiem odgłosy niektórych z nich. Podsumowując – dziecku na pewno spodobają się ruchome ilustracje, a rodzicom szeroka gama możliwości dodatkowych ćwiczeń językowych i motorycznych, jakie daje ta książeczka.

Do kupienia tutaj.

Bibliografia:
M. Kielar-Turska, M. Białecka-Pikul, 2008, Wczesne dzieciństwo [w:] Psychologia rozwoju człowieka. Charakterystyka okresów życia człowieka, red. naukowa B. Harwas-Napierała, J. Trempała, Warszawa.

Komentarze