Na dobranoc: Baśnie Braci Grimm
Niejeden rodzic pragnie stworzyć rytuał, jakim jest czytanie dziecku bajki na dobranoc. Nie zawsze się to udaje. W mojej rodzinie były dzieci, które reagowały na czytanie im książek zdecydowanym sprzeciwem (jedno wyrywało książkę rodzicowi i nią rzucało, a drugie zamykało ją i krzyczało „juś”).
Bardzo bałam się, że mój Molik będzie
zachowywał się podobnie. Dlatego też, czytaliśmy mu do snu już od samego
początku. Kiedy jeszcze karmiłam piersią, robił to mój mąż. Potem zaczęłam mu
czytać sama nie tylko przed nocą, ale także przed drzemkami w dzień. Teraz
wykorzystuję również czytanie książek jako wyciszenie przed kąpielą.
Do około czwartego miesiąca mój Molik
potrafił wieczorem zasnąć samodzielnie w łóżeczku, słuchając lektury.
Potem czar prysnął – pojechaliśmy na wakacje z dziadkami i przez kolejne
tygodnie z różnym skutkiem oduczaliśmy młodego bujania do snu ;) Kiedy w
końcu się to udało, wróciliśmy do czytania jako metody na usypianie.
Reakcja Molika jest różna, w zależności do
nastroju. Czasem przytula się do mnie w fotelu, wysłucha kilka stron z wyraźnym
zainteresowaniem i zasypia. A bywa i tak, że po dwóch zdaniach zaczyna bębnić w
książkę albo sam chce ją oglądać, gnąc przy tym strony. To jednak mnie nie
zraża. Mam nadzieję, że czytając mu co dzień do snu, sprawię, że jako
nastolatek czy dorosły chętnie sam sięgnie po lekturę przed zaśnięciem.
Tu nasuwa się pytanie, co czytać dziecku
na dobranoc? Na początku możemy czytać właściwie wszystko. Czytanie na głos
maluchom sprawia, że osłuchują się z językiem – brzmieniem głosek, ich połączeń
w języku rodzimym, z intonacją. Pomagamy tym samym naszym brzdącom w nauce
mówienia. Należy jednak pamiętać, że nawet bardzo małe dzieci, choć nie
rozumieją znaczenia słów, doskonale wyczuwają emocje. Czytanie im do snu
książek, które w nas samych budzą przerażenie, może nie być najlepszym pomysłem.
Raz w miesiącu na swoim blogu będę
przedstawiała propozycje bajek odpowiednich na dobranoc. Z czasem
Wasze dzieci same będą wybierać lekturę, którą chciałyby posłuchać, ale dopóki
nie musimy czytać codziennie tej samej (ulubionej) bajki, można również sobie
dostarczyć odrobiny rozrywki.
Moim pierwszym wyborem są Baśnie Braci
Grimm. Mam to szczęście, że moje książki z dzieciństwa przetrwały na strychu u
babci i mogłam je przekazać Molikowi. Czytamy więc wydanie z 1995 r. w
przekładzie Marcelego Tarnowskiego i Joanny Pietras.
Bracia Grimm, a dokładnie Jakub i Wilhelm Grimm, byli uczonymi, którzy stworzyli swoje baśnie na kanwie przekazywanych ustnie ludowych legend (por.: M. Koryga, 2014, s. 5-8). Ostatni wydany przed ich śmiercią tom zawierał aż 200 baśni i 11 legend! XIX-wieczni uczeni pozbawili je m.in. elementów erotycznych, które można jednak dostrzec w pojawiającej się w baśniach symbolice. Grimmowie wygładzili język baśni, uporządkowali ich fabułę.
Wydania Braci Grimm były wydaniami
naukowymi, jednak oprócz nich równolegle drukowano mniejsze zbiory przeznaczone
dla dzieci (około 50 baśni) ilustrowane przez Ludwika Emila Grimma.
Kiedy po latach sięgniecie do Baśni Braci
Grimm, mogą wydać się Wam dosyć okrutne. Historie te bazują na motywie winy i
(często przerażającej) kary, a dobro w nich (przeważnie) zwycięża, co jest
typowym dla tego gatunku elementem dydaktycznym. Baśnie w
obecnym kształcie są i tak namiastką upiorności ich pierwotnych wersji – w
obecnych wydaniach macocha Śnieżki nie jest skazana na dożywotni taniec w
rozżarzonych pantoflach, a ptaki nie wydziobują oczu przyrodnim siostrom
Kopciuszka (por.: M. Koryga, 2014, s. 7-8).
Czytanie dziecku Baśni Braci
Grimm może nam dostarczyć wiele radości. Ja pokochałam zwłaszcza pointy od
narratora w niektórych historiach, jak chociażby w Spółce kota z myszą:
– Ach – zawołała mysz – teraz rozumiem wszystko! Ładny z ciebie
przyjaciel! Zjadłeś wszystko, kiedyś chodził w kumy; najpierw po wierzchy,
potem do połowy, potem…
– Milcz! – zawołał kot – jeszcze jedno słowo, a zjem i ciebie!
– Do dna – miała już biedna mysz na końcu języka, ale zanim to
wymówiła, kot chwycił ją w pazury i pożarł.
Widzisz, tak to na świecie bywa.
W Polsce Baśnie Braci
Grimm ukazały się po raz pierwszy w 1895. Do najważniejszych tłumaczeń zalicza
się przekład Ireny Tuwim z 1938 roku, który wyróżnia się poetyckością i
dbałością o język. Wydanie, które czytam Molikowi, jest częściowo
przetłumaczone przez Marcelego Tarnowskiego. Tłumacz ten jako pierwszy
dostosował Baśnie Braci Grimm do młodego odbiorcy, a jego
wersja była wielokrotnie powielana przez różne wydawnictwa (por.: M. Koryga,
2014, s. 17-18). Przekład ten jest akceptowany przez znawców dziecięcej literatury.
Uważa się, że polskie przekłady są
bardziej adaptacjami niż wiernymi tłumaczeniami. W polskich wersjach
językowych za najbliższe oryginałowi uznaje się wersje Zofii Kowerskiej z 1896
roku (Bajki domowe i dziecinne zebrane przez braci Grimm) oraz Elizy
Pieciul-Karmińskiej z 2010 roku (por.: M. Koryga, 2014, s. 17-18).
Kupując Baśnie Braci Grimm, warto zwrócić
uwagę na tłumacza, aby język utworu nie tylko był zrozumiały dla dziecka, a
ilustracje interesujące, ale także, by utwór niósł ze sobą wartość literacką.
Grzegorz Leszczyński zwraca uwagę na liczne przeróbki tradycyjnych baśni, które
zostają pozbawione przestrzeni artystycznej (2003, s. 16).
Wybierając lekturę dla dziecka, kształtujemy jego gust literacki, dlatego nie
dajmy się złapać na „podróbki” Baśni Braci Grimm.
Bibliografia:
M. Koryga, 2014, Polskie edycje
zbiorów baśni Braci Grimm, [w:] Debiuty Bibliologiczno-Informatologiczne.
Rocznik 2, Kraków.
G. Leszczyński, 2003, Literatura
i książka dziecięca. Słowo – obiegi – konteksty, Warszawa.





baśnie braci Grimm to chyba jedyna książeczka która podobała się moim chłopcom, inne, nawet te polecane i popularne jakoś nie przeszły ;) teraz to w ogóle zachęcenie dzieci do czytania jest trudne, bo mają swoje zabawy, gry komputerowe, auta elektryczne dla dzieci, kreskówki i nie chcą takich ,,analogowych" zabawek :(
OdpowiedzUsuń