Porozmawiajmy o emocjach
Wyjaśnienie czegoś tak abstrakcyjnego jak emocje, wydaje się wprost niemożliwe. Tym bardziej, kiedy mamy do czynienia z przedszkolakiem lub buntującym się dwulatkiem. Zrozumienie emocji i ich źródła pomaga w uporaniu się z negatywnymi odczuciami, dlatego tak ważne jest rozmawiać z dziećmi o tym, co czują. Jeśli zadbamy o tę sferę już na początku wychowania, może będzie nam łatwiej rozmawiać z naszym nastoletnim dzieckiem czy dorosłym? Z pomocą znów przychodzą nam mądre książki, które na przykładach pomagają zrozumieć dziecku, co czuje.
Zacznę od kolejnej części przygód Antka z serii „Niegrzeczne Książeczki” od natuli.pl (recenzje dwóch poprzednich książek znajdziecie tutaj). Łobuzem zostaje nazwany główny bohater, kiedy nie chce „dać całusa” obcej mu pani podczas przyjęcia u babci. Bawiąc się z tatą, wspomina to zdarzenie: Milknie, bo przypomina sobie, jak złapał mamę za rękę i długo jej nie puszczał. Stracił wtedy zupełnie ochotę na ciasto. Książka pokazuje zarówno dzieciom, jak i ich rodzicom, że maluchy nie muszą przytulać czy całować nieznanych sobie osób. Nie znaczy to jednak, że autorki (Alicja Dyrda i Natalia Fiedorczuk-Cieślak) zniechęcają do formuł powitalnych: Nie przytulę cioci, bo wcale tego nie lubię – odpowiada tata. – Chętnie jednak podam jej na przywitanie prawą dłoń i złożę uprzejmy ukłon.
Kiedy pierwszy raz przeczytałam tę książkę z Molikiem, pomyślałam – nareszcie! Ta krótka historia pokazuje dokładnie to, co chcę przekazać mojemu dziecku. Jeszcze zanim sama zostałam mamą, nigdy nie zmuszałam do czułości dzieci spotykane w rodzinie czy u znajomych. Pamiętam, jak bardzo tego nie lubiłam w dzieciństwie. Chcę, aby moje dziecko znało zasady savoir-vivre’u, ale nie musi przy tym czuć skrępowania, zawstydzenia oraz tracić poczucie bezpieczeństwa.
„Łobuza” zilustrowała Aleksandra Gołębiewska. Strony mają duży format (A4), a postacie na nich są wyraziste i zapadające w pamięć. Żałuję tylko, że są dosyć cienkie – mój Molik bardzo lubi tę serię, ale jak na prawie-dwulatka przystało, potrafi dość gwałtownie przerzucać te delikatne kartki, więc czyta te książki tylko pod nadzorem dorosłego. Książka przeznaczona jest jednak dla nieco starszego odbiorcy – myślę, że będzie idealnym prezentem dla dziecka w wieku przedszkolnym lub wczesnoszkolnym.
Książka dostępna w księgarni internetowej natuli.pl.
Doskonałym przewodnikiem po emocjach dla najmłodszych będzie książka wydawnictwa Nasza Księgarnia „Feluś i Gucio poznają emocje”. Jest to jedna z serii publikacji Katarzyny Kozłowskiej z bajecznymi lustracjami Marianny Schoett (recenzje pozostałych propozycji znajdziesz tutaj i tutaj).
Książka ta pomoże dzieciom nazwać emocje, które są dla przedszkolaka wprost nie do okiełznania, a rodzicom da pretekst do rozmowy o nich. Na pierwszej stronie publikacji znajdują się cenne wskazówki na temat tego, jak pomóc dziecku nazwać emocje, uświadomić je sobie oraz zaakceptować.
Jedna rozkładówka, to jedna emocja. Zapisane są one w lewym, górnym rogu. Każda emocja jest krótko opisana i ślicznie zilustrowana. Jest to idealny słowniczek emocji dla maluchów, bo tłumaczy, czym one są na znanych dzieciom przykładach: jestem zawstydzony, kiedy wszyscy na mnie patrzą i słuchają, co mówię albo czuję złość, gdy nie mogę dostać lub zrobić tego, czego bardzo chcę. Oprócz pierwszoosobowego narratora, Felusia, ważną postacią jest też Gucio, jego pluszowy przyjaciel. Gucio jest także zilustrowany na każdej stronie. Obok przedstawienia Gucia znajdują się pytania, na które mogą odpowiedzieć mali czytelnicy, np. Guciu, czy wdzięczność możemy wyrazić tylko słowami? To dodatkowo aktywizuje dziecko i pomaga mu lepiej zrozumieć temat emocji.
Książka skonstruowana jest tak, że na jednej rozkładówce pokazana jest pozytywna emocja, a na kolejnej trudna (jak je określa autorka we wstępie), np.: smutek – szczęście – strach – duma itd. Co prawda na stronach o emocji nazwanej „współczucie” znajdują się przykre sytuacje, z jakimi mogą spotkać się dzieci (np. popsucie się koralików, zranienie w palec itd.), a rozkładówka ta jest pomiędzy „zazdrością” i „tęsknotą”, co jest nieco „dołującym” zestawieniem. Mimo to, czytając z dzieckiem książkę, nie mam wrażenia, że przygnębia ona malucha – choć jest on niekiedy bardzo przejęty, np. gdy Felusiowi złamała się koparka lub gdy chłopiec tęskni za mamą w przedszkolu.
Do kupienia tutaj.
Ostatnią propozycją tego zestawienia jest książka wydawnictwa mamania A królik słuchał autorstwa Cori Deorrfeld. To przepięknie ilustrowana historia, która opowiada o niepowodzeniach i roli najbliższych w naszym życiu.
Głównym bohaterem jest mały chłopiec o imieniu Taylor. Taylor zrobił piękną budowlę z klocków, ale zupełnie niespodziewanie… Wszystko się zawaliło. Katastrofa ta została zobrazowana przez czarne ptaki, które burzą klockowe arcydzieło. Taylora kolejno odwiedzają różne zwierzęta – kurczak, niedźwiedź, słoń itd. Każde z tych zwierząt chce pomóc Taylorowi i coś mu proponuje: niedźwiedź zachęca Taylora, żeby pokrzyczeli razem, słoń chce naprawić budowlę, ale Taylor musi sobie wszystko dokładnie przypomnieć, a Kangur zaczyna sprzątać klockowy bałagan. Taylor nie chce jednak słuchać niczyich rad, odrzuca wszelką pomoc.
Wtedy przychodzi do niego królik. Podchodzi on do Taylora i się przytula. Królik pokazuje postawę, której najbardziej potrzebuje młody człowiek, gdy spotka go niepowodzenie – królik słucha. Wystarcza jego obecność i cierpliwość, aby Taylor zaczął z zapałem obmyślać plan nowej budowli.
To piękna, wielowymiarowa opowieść. Z toku historii dowiadujemy się, że czarne ptaki symbolizują wyrządzone zło – gdy Taylor planuje (…) coś komuś zburzyć, pojawiają się te same ptaki wokół jego głowy. Historia ta może stanowić doskonały punkt wyjścia do rozmowy o tym, jak radzić sobie z niepowodzeniem lub z wyrządzoną nam przez kogoś krzywdą.Do kupienia tutaj.
Małe dzieci często nie potrafią jeszcze zapanować nad emocjami, zwłaszcza w obliczu niepowodzeń. Mogą wpadać w złość, kiedy ich wieża się przewróci, młodszy brat dorysuje coś na ich rysunku czy rodzic niechcący przesunie przedmiot, który ma stać właśnie tam, gdzie przed chwilą stał. Jeśli w obliczu takiej sytuacji Twoje dziecko wije się w spazmatycznym płaczu na ziemi, nie oznacza, że „coś z nim jest nie tak”. Zanim uda mu się zrozumieć siebie i swoje emocje, minie sporo czasu, dlatego warto pomóc mu rozpoznawać emocje, co będzie pierwszym krokiem do tego, by wyrażać je w sposób adekwatny do sytuacji oraz nie krzywdząc przy tym innych ludzi.













Komentarze
Prześlij komentarz