Książkowa pierwsza pomoc

 

W związku z zamknięciem żłobków i przedszkoli przybywam na ratunek z propozycjami lekturowymi dla najmłodszych. Wybrałam książki, które prawdopodobnie zainteresują Wasze maluchy na dłużej niż pięć minut – Pucio w mieście oraz Rok w krainie czarów wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Pucia, autorstwa Marty Galewskiej-Kustry, chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Jeśli Wasze pociechy lubią przygody tego bohatera, na pewno ucieszy je ciąg dalszy serii. Tym razem do Pucia przyjeżdża w odwiedziny cała rodzina. Pucio i Misia pomagają w zakupach i przygotowaniu obiadu. Zabierają gości na wystawę do galerii sztuki oraz na ulubiony plac zabaw. W tej części bohaterowie są ukazani jako element miejskiej społeczności. Robią zakupy w supermarkecie, stoją w korku czy jadą autobusem. Poznajemy ich codzienność z elementami wyjątkowych sytuacji, jakimi są odwiedzin rodziny i wystawa. 

Książka przeznaczona jest raczej dla przedszkolaków, ponieważ teksty w niej zawarte są zdecydowanie dłuższe od tych umieszczonych w pierwszej i drugiej części (recenzje znajdziesz tutaj i tutaj). Nie oznacza to, że młodsze rodzeństwo będzie się przy wspólnej lekturze nudzić. Znowu jest to pięknie zilustrowana przez Joannę Kłos publikacja. Zamiast tekstu młodszym odbiorcom można opowiadać, co widać na ilustracjach i zadawać proste pytania, np. co to?


Doskonałą pomocą w rozwoju mowy jest część wydzielona na dole strony. Na każdej rozkładówce po lewej stronie zamieszczono krótką historyjkę obrazkową (zwykle 3 ilustracje) oraz pytanie: Co się wydarzyło? Starsze dzieci mogą ćwiczyć umiejętność opowiadania i rozwijać tym samym słownictwo związane z następstwem czasowym oraz usprawniać rozumienie związków przyczynowo-skutkowych. Młodszym dzieciom to rodzic może opowiadać te proste historyjki. Natomiast po prawej stronie umieszczono ilustracje z podpisami, które poszerzają słownictwo dziecka (głównie o rzeczowniki, ale także przymiotniki, przysłówki i czasowniki). Wśród rzeczowników znalazły się nazwy zawodów, co jest kolejną nowością w serii książek o Puciu. 

Na końcu książki umieszczono cztery historyjki obrazkowe z książki oraz kilkanaście ilustracji z podpisami z podziałem na nazwy zawodów i rzeczy.

Mój dwuletni Molik jest absolutnie zachwycony Puciem w mieście. Plac budowy, ruchliwy parking, wypadek na ulicy, dworzec kolejowy – czy może być coś bardziej hałaśliwego i interesującego?

Do kupienia tutaj.

 

Książka Macieja Szymanowicza pt. Rok w Krainie Czarów to publikacja, która zachwyci wszystkich fanów tej pięknie ilustrowanej serii Naszej Księgarni. Na początku poznajemy niezwykłe postacie, które zamieszkują Krainę Czarów, m.in. Leśne Licho, Mniamniopotam czy Czerwony Kapturek. W książce znalazły się więc stwory zupełnie "innowacyjne", jak również bohaterowie znanych baśni. Od mrocznych opowieści Braci Grimm różnią się jednak zdecydowanie, ponieważ nawet Baba-Jaga jest opisana jako towarzyska niewiasta o duszy społecznicy, a wilk to sympatyczny i w ogóle niestraszny zwierzak, który zamiast (…) zjadać babcię, woli wcinać śnieg i hasać w wesołym miasteczku. Poza pierwszą stroną, na pozostałych rozkładówkach nie ma tekstu – za to jest miejsce na inwencję twórczą rodzica i dziecka. 

 

Publikacja, tak jak inne z serii, podzielona jest na miesiące, które odzwierciedlają zmiany pór roku w Krainie Czarów. Niezwykli są nie tylko bohaterowie książki, ale także ich niekonwencjonalne przygody, np. z gotowanego przez krasnoludki jajka wykluwa się w kwietniu kolorowy smok, a w listopadzie Baba-Jaga prowadzi szkolenie z zakresu latania na miotle. 

 

Oprócz uniwersalnych, baśniowych elementów w książce pojawiają się nawiązania do polskich tradycji, także tych mniej kultywowanych, jak na przykład czerwcowa Noc Kupały. Rok w Karinie Czarów posłuży rodzicom w rozmowie o polskiej kulturze.

Z publikacji można korzystać na wiele sposobów m.in. opowiadać historię jednej postaci na przestrzeni całego roku, bawić się z dziećmi w odnajdywanie konkretnych bohaterów, skoncentrować się na dokładnym obejrzeniu jednej rozkładówki i nazywaniu przedmiotów, które są na ilustracji. Są to bardzo przyjemne sposoby na rozwijanie słownictwa dziecka i zachęcenie go do samodzielnego opowiadania.

Molik uwielbia tę książkę. Od trzech tygodni nie ma dnia, by sam po nią nie sięgnął! Jest jeszcze na tyle mały (2 lata), że to ja głównie opowiadam mu zdarzenia z obrazków, ale ilustracje wyjątkowo aktywizują jego mowę i sam wskazuje oraz nazywa poszczególne przedmioty i postaci.

Do kupienia tutaj.

Obie zrecenzowane tu pozycje mają grube stronice z zaokrąglonymi brzegami, więc dziecko może bezpiecznie się nimi bawić także samodzielnie.

Komentarze