Filozoficzne rozważania dla maluchów?
Pomelo to mały, różowy słoń, który toczy beztroskie życie pod dmuchawcem w ogrodzie. Do czasu. W pewnym momencie dopada go potrzeba podróży i wyrusza w nieznane.
Pomelo wyrusza za mur ogrodu
Pewne zmiany przychodzą stopniowo, wprost niezauważalnie. Kiedy Pomelo je dostrzega, jest już właściwie za późno, aby wrócić do poprzedniego stanu. Zmienia się dmuchawiec, zmieniają się jego relacje z przyjaciółmi. Pomelo staje się przez to nieszczęśliwy: W dodatku Pomelo gdzieś zgubił swój uśmiech. Mimo poszukiwań, uśmiechu nie udaje się odzyskać i słoń utwierdza się w przekonaniu, że coś się zmieniło. Poczucie osamotnienia wyzwala w nim potrzebę przekroczenia muru ogrodu. Decyzję podejmuje nocą i choć jest ona dla niego trudna, Pomelo już słyszy muzykę dochodzącą z dalekich stron. Równocześnie okazuje swoje przywiązanie do ogrodu, w którym spędził całe życie. Podejmuje jednak ryzyko. Za murem ogrodu słoniowi ukazuje się jeszcze bardziej nieskończony ogród. Napotkane rośliny, zwierzęta i przedmioty Pomelo porównuje do tych sobie znanych i odkrywa, że wszystko przypomina mu jego dom. Ekscytujący świat różni się, ale Pomelo cały czas spogląda na niego z osobistym bagażem doświadczeń.
Pomelo podróżuje
To nie koniec przygód odważnego, różowego słonia. W kolejnej części z serii o Pomelo główny bohater zwiedza wnętrze domu, jedzie samochodem i poznaje osadę kartofli. Dom, zamieszkały przez ludzi, jest ukazany jako kontrast w stosunku do ogrodu, z którego pochodzi Pomelo. Słoń dostrzega sztuczność otaczającego go świata – lampy, które imitują słońce, wzorzysta sofa imitująca kwiaty…W pewnym momencie znajduje się wśród lalek w różowych strojach. Narrator, który zdradza czytelnikowi myśli i emocje Pomelo, komentuje, że dla małego słonia całe to piękno jest piękne, olśniewające, zniewalające, ale także przytłaczające. W dodatku wśród ludzkich sprzętów Pomelo nie może znaleźć sobie miejsca na nocny wypoczynek. W końcu zasypia w skrzynce pełnej jabłek, która jest najdogodniejsza, bo wypełniona po brzegi naturą. Przez to też trafia na samochód dostawczy i wyrusza nim w dalszą podróż. Rozdział, który o tym opowiada (pt. Powietrza) jest przede wszystkim poświęcony rozważaniom na temat przemijania. Pędzący samochód skłania go do refleksji, ale także daje poczucie, że żyje. Natomiast w ostatnim rozdziale Pomelo trafia do krainy nazwanej Kartofelocja (zamieszkałej przez kartofle). Ta część jest kwintesencją podróży – słoń czuje się początkowo zagubiony wśród nieznanych mu kartofli, mówiących w niezrozumiałym języku, mających odmienne zwyczaje. W końcu jednak Pomelo polubił te społeczność tak bardzo, że postanawia zostać kartoflem. W podjęciu tej decyzji na pewno pomaga życzliwość okazana mu przez nieznajomych, którzy chcą się nim zaopiekować oraz ich „międzykartoflane” relacje pełne miłości.
Sukces serii o Pomelo polega na połączeniu treści (przepełnionych rozważaniami egzystencjalnymi) z zaskakującymi ilustracjami. Obrazki w książce bazują w dużej mierze na wieloznaczności słów. Przykładowo Pomelo ma wrażenie, że coś go tu trzyma zostało zobrazowane w bardzo dosłowny sposób – ogon słonia zaplątał się w ogrodowe pnącza. W książce Pomelo podróżuje słoń zostaje „pojmany” przez kartofle, które niosą go do góry nogami. Narrator komentuje, że Pomelo nie jest pewny, czy dobrze rozumie, w jakim znalazł się położeniu. Kontrasty pomiędzy „poważnym” tekstem, a zabawną dosłownością ilustracji sprawiają, że mamy wrażenie obcowania z dziełem bazującym na estetyce groteski. Być może dla młodszych dzieci te rysunkowe interpretacje są jedynymi, które rozumieją, natomiast dorosły bawi się przy tej lekturze doskonale.
Czy dwulatek może snuć rozważania filozoficzne? Myślę, że nie tylko może, ale robi to częściej niż jego rodzic. Z perspektywy dziecka wszystko jest nieznane i ciekawe. Dzieci są mistrzami zadawania pytań, ciągle szukają odpowiedzi – czy nie na tym polega filozofia? Próbują dociec prawy, kwestionując narzucane im prawa. Pomelo „mówi w ich języku”. I choć nie jest to język typowy dla zawiłych rozważań filozoficznych, to przecież o sprawach trudnych można rozmawiać w sposób przystępny. Kilkulatek nie musi znać nazwiska Kanta czy Bergosna, żeby oddawać się rozwijającym rozważaniom.
Pomelo wyrusza za mur ogrodu oraz Pomelo podróżuje, książki Ramony Bădescuto z ilustracjami Benjamina Chauda, mogą być punktem wyjścia dla ciekawych rozmów z dzieckiem, m.in. na temat granic ludzkiego poznania, przemijania, roli natury. W Polsce ukazały się nakładem wydawnictwa Zakamarki w doskonałym tłumaczeniu Katarzyny Skalskiej. Ponieważ wszystkie dzieci są ciekawe świata, więc z czystym sumieniem polecam te książki wszystkim rodzicom.







Komentarze
Prześlij komentarz