Lemofilka o kosmosie dla dzieci

 

Rok 2021 ogłoszono rokiem Stanisława Lema. Dla moich znajomych to żadna tajemnica, że jest moim ulubionym pisarzem. Wiele osób zadaje mi więc pytanie, czy czytam mojemu Molikowi „Bajki Robotów”. Otóż… już nie. Kiedy był niemowlakiem – owszem. Początkowo nie jest tak istotne, co czytamy dziecku, ale sam fakt, że czytamy. Wpływa to korzystnie na rozwój słuchu fonematycznego, który pozwala maluchowi rozróżniać dźwięki mowy. Poprzez czytanie dziecku od narodzin udało się nam również wypracować rytuał czytania do snu – zarówno wieczorem, jak i przed popołudniową drzemką. „Na dobranoc” czytamy od 30 minut do godziny – to Molik daje znać, kiedy ma już dość (lub po prostu zasypia). Jednak odkąd zaczął wykazywać preferencje czytelnicze, pozwalam mu na wspólne wybieranie lektur.

Myślę, że „Bajki robotów” i inne teksty Stanisława Lema czytane dziecku zbyt wcześnie mogą go zrazić do dzieł tego autora. Uczynienie tej książki lekturą w szkole podstawowej uważam za krzywdzące i dla dzieci, i dla Lema. Bez podłoża filozoficznego, podstawowej znajomości cech gatunkowych, świadomości językowej dojrzałego człowieka nie da się polubić Lema. Dlatego myślę, że nie zawsze wcześniej, znaczy lepiej.

 

Temat przestrzeni pozaziemskiej to jednak jeden z moich ulubionych do rozmów z dzieckiem. Niedawno wydawnictwo Pomelody wydało książeczkę dla maluchów, która w przystępny sposób wprowadza w świat kosmosu. Właściwie jest to lektura do nauki liczenia od 0 do 10, jednak zarówno tekst, jak i ilustracje są tematycznie związane z wszechświatem. Można więc nie tylko liczyć, ale też rozmawiać z dzieckiem o układzie słonecznym, Koperniku czy satelitach. Publikacja ma bardzo oryginalne, kolażowe ilustracje Magdaleny Aksamit. Całość dopełnia ścieżka dźwiękowa, do której dostęp w aplikacji Pomelody dostają wszyscy posiadacze książki Kosmos. Malutka książeczka do liczenia. Lubię wydawnictwo Pomelody, bo traktuje z należnym szacunkiem młodego odbiorcę – ilustracje nie są infantylne, a muzyka jest na najwyższym poziomie.

Do kupienia tutaj.

 

„Pierwsze kroki w kosmosie” z dzieckiem możemy również postawić z książką Osiem małych planet Chris Ferrie z ilustracjami Lizzy Doyle wydawnictwa Media Rodzina. Każda rozkładówka to krótkie wierszyki o jednej z planet. Rymowanki sprawiają, że informacje zawarte w książce łatwo zapamiętać, np. Siódma planeta od Słońca minę ma pogodną. Fajnie jest być zawsze tą najbardziej chłodną. Na ostatniej stronie przedstawiony jest układ słonecznym, w którym planety wyglądają jak wesołe buźki w kolorowych czapeczkach – to przedstawienie nie jest jednak specjalnie czytelne. Natomiast dla spragnionych informacji na tylnej okładce książki znalazło się jeszcze 8 dodatkowych, kosmicznych faktów. Książeczka jest bardzo atrakcyjna dla malucha. Ma twarde strony, okienko z ilystracją słońca po środku i tęczowe obwódki wokół otworu.

Do kupienia tutaj.

Niech Lem będzie z Wami!

 

Komentarze