Jak przygotować dziecko do rozłąki z rodzicami? Książki dla debiutujących przedszkolaków (i nie tylko).

 

Na pytanie czy lepiej zostać z dzieckiem w domu, czy oddać je do żłobka lub przedszkola, nie ma dobrej odpowiedzi. Mamy czasem muszą lub chcą wrócić do pracy i zaprowadzenie dziecka do tych instytucji jest jednym z najpopularniejszych rozwiązań.

Wielkimi krokami zbliża się wrzesień. Mój Molik będzie musiał sprostać nowemu wyzwaniu, jakim jest pójście do żłobka. Z pomocą przychodzą nam książki, które pokazują dzieciom walory pójścia do żłobka czy przedszkola oraz przybliżają typowy rytm dnia, z którym spotkają się one już niebawem. Poniżej przedstawiam kilka książek przydatnych w przygotowaniu dziecka na pierwsze dni w przedszkolu lub żłobku.

„Feluś i Gucio idą do przedszkola” Katarzyny Kozłowskiej wydawnictwa Nasza Księgarnia to publikacja znana rodzicom, bo... jej nakład w tym momencie (sierpień 2020) jest wyczerpany! Dla nas była to dobra okazja do zapisania Molika do biblioteki. „Feluś i Gucio idą do przedszkola” to książka w formacie A4 z kartonowymi stronami o zaokrąglonych brzegach, więc dzieci mogą z powodzeniem same ją przeglądać. Narratorem historii jest Feluś, który spędza swój pierwszy dzień w przedszkolu wraz z ukochanym misiem Guciem. Każda strona tej książki to coś w rodzaju mini-rozdziału, np. W szatni z Guciem, Smacznego, Guciu!, Guciu, pora na spacer. Długość tekstu będzie odpowiednia dla kilkulatka – na stronie znajduje się od dwóch do pięciu zdań oraz piękne ilustracje w jasnych kolorach Marianny Schoett. 

W książce został przedstawiony typowy rozkład dnia w przedszkolu (od momentu przebierania się w szatni do powrotu do domu), a także kilka wyjątkowych sytuacji, z jakimi mogą się spotkać dzieci (np. wycieczka do zoo czy odwiedziny Świętego Mikołaja). Autorka przedstawia przedszkole w superlatywach (W przedszkolu nigdy nam się nie nudzi; Czasem z takich zabaw wracamy ubłoceni, ale zawsze bardzo zadowoleni itp.), choć oswaja też dziecko z możliwymi niepowodzeniami i pokazuje, że nie będą one wielkim problemem (np. Kiedyś mój kolega posiusiał się w majtki, bo zapomniał pójść do toalety, tak się świetnie bawiliśmy. Nikt się z niego nie śmiał, bo tak naprawdę może się to przytrafić każdemu; Czasem robi mi się smutno – gdy ktoś mi dokucza, tęsknię do mamy lub uderzę się w kolano. Na szczęście wtedy mogę się przytulić do naszej pani i powiedzieć jej na ucho, co się stało). 

Trudno nie zauważyć, że książka ta ma motywować dziecko do samodzielności – Feluś pije sam z kubka (a nie z butelki, jak małe dzieci) i jest pierwszy gotowy do wyjścia na podwórko, bo potrafi samodzielnie się ubrać. „Feluś i Gucio idą do przedszkola” oswaja dziecko z czekającymi go wyzwaniami w bardzo łagodny sposób. Dodatkowo publikacja zaczyna się od kilku cennych porad dla rodziców, którzy wysyłają swoje pociechy do przedszkola.

 

Kolejną publikacją jest „Ignacy idzie do przedszkola” autorstwa Ady Olbrycht wydawnictwa Mamania. Książka opowiada o pierwszych dniach Ignacego w przedszkolu. Przedszkole, do którego udał się chłopiec, funkcjonuje według założeń Montessori. Publikacja ma twardą oprawę z cienkimi stronami i sporo tekstu. Ciekawej historii, z którą może utożsamić się przyszły przedszkolak, towarzyszą ilustracje Zosi Dzierżawskiej – są delikatne (podobnie jak książkowi dorośli wobec głównego bohatera) i przedstawiają przedszkole jako bezpieczne oraz interesujące. 

 

Na początku chłopiec czuje się nieswojo, ale już od pierwszych chwil w nowym miejscu, spotykają go miłe niespodzianki – jego pani lubi żółty kolor tak jak on, wesoły chłopiec – Igor – macha do niego i potem świetnie się bawią razem klockami, w sali na półce znajduje wzrokiem znane mu książki. „Ignacy idzie do przedszkola” pokazuje, jak wygląda bliskościowa adaptacja. Na początku towarzyszy mu mama. Z czasem mama czeka na Ignasia w szatni – dziecko w każdej chwili może do niej pójść i się przytulić. Ostatecznie Ignacy polubił swoje przedszkole, znalazł przyjaciela i chętnie zostaje w nim dłużej. 

Autorka dużą wagę przykłada do przedstawienia emocji, jakie towarzyszą dziecku, co pomaga rodzicowi zrozumieć zachowanie swojej pociechy. Na końcu książki znajdują się przydatne informacje na temat adaptacji bliskościowej i podstawowe założenia Montessori. Książka będzie przydatna nie tylko, jeśli dziecko idzie do przedszkola w duchu Montessori – pokazuje jemu oraz rodzicom, jakie wyzwania czekają na nich we wrześniu i podpowiada, jak można pomóc w tym czasie maluchowi. Dla mnie książka jest nieco przygnębiająca. Ignacy ostatecznie odnajduje się w przedszkolu, ale bardzo często tęskni za mamą, czuje się niepewnie, denerwuje się, gdy jest hałas itd. Być może jako rodzic dziecka, które za chwilę stanie przed tym samym wyzwaniem, wzięłam sobie tę historię zbyt do serca (zwłaszcza, że mój Molik ma tak samo na imię jak główny bohater).

Do kupienia tutaj.

Ostatnia pozycja książkowa jest dedykowana młodszym dzieciom – tym, które za chwilę przekroczą próg żłobka. Jest to Spot idzie do żłobka Erica Hilla wydawnictwa Mamania (jedna z książek z pokaźnej serii). To zaledwie pięciostronicowa historyjka o małym piesku, który spędza swój pierwszy dzień w żłobku. Publikacja ma zaokrąglone brzegi i twarde strony. Choć książeczka jest krótka, doskonale wprowadza maluchy w codzienność żłobka – dzieci (tzn. małe zwierzęta) zostawiają ubrania na swoich wieszaczkach w szatni, śpiewają z panią Misiową piosenki, bawią się na placu zabaw itp. Na pierwszej i ostatniej stronie pojawia się mama Spota (to ważne, żeby maluchy wiedziały, że rodzice po nich wrócą). Żłobek pokazany jest w superlatywach – dzieci (tzn. małe zwierzęta) dobrze się bawią i Spot prosi mamę, by przyprowadziła go też jutro. Być może dla przedszkolaka ta historia będzie zbyt naiwna, ale najmłodszym Molikom doda odwagi w tych trudnych chwilach.

Tekst jest odpowiedniej długości dla rocznego dziecka. Może też w przyszłości być pomocny w nauce czytania, bo czcionka jest duża. Ilustracje są dosyć proste, ale takie właśnie maluchy lubią najbardziej. Mój Molik, który niedługo skończy półtora roku i idzie do żłobka, naprawdę polubił tę książeczkę! Musimy zapoznać się z innymi przygodami tego radosnego pieska.

Do kupienia tutaj.

Komentarze