Na placu budowy nie tylko od święta

 

Jeśli sprawia wam trudność rozróżnianie ładowarki od koparki i nie wiedzieliście, że spychacz to inaczej buldożer, wyjątkowo przydatne okażą się propozycje Naszej Księgarni: „Rok na placu budowy” Artura Nowickiego, „Rety! Ktoś nowy na placu budowy” Sherri Duskey Rinker i Toma Lichtenhelda oraz jej świąteczna odsłona „Wieczór gwiazdkowy na placu budowy” (z ilustracjami Ag Ford). 

 
„Rok na placu budowy” to kolejna z serii bogato ilustrowanych książek Naszej Księgarni, która zaciekawi dzieci w różnym wieku. Na pierwszej stronie znajdują się ilustracje wszystkich maszyn i narzędzi, jakie występują w publikacji wraz z prostym opisem przeznaczenia, np.zagęszczarka to ja. Jestem mała i ciężka. Kiedy pracuję, bardzo się trzęsę i w ten sposób utwardzam ziemię

Publikacja zawiera 12 rozkładówek, które pokazują proces budowy garażu ze stacją obsługi – od porządkowania terenu, przez wylewanie fundamentów aż po huczne otwarcie gotowego budynku (które ma miejsce w okresie świątecznym). 

 
Prace na placu budowy trwają od stycznia do grudnia, każdy miesiąc uwidacznia nie tylko postępujące prace maszyn, ale również zmieniające się pory roku. Budynek powstaje w miejscowości Małe Koła, w której zamiast ludzi mieszkają maszyny i środki transportu. W książce można obserwować nie tylko pracę na budowie, ale także życie tego niezwykłego miasta – w styczniu rower kupuje gorącą czekoladę, a w maju mały, biały samochód podlewa kwiaty przed swoją kwiaciarnią. Strony grudniowe przepełnione są akcentem świątecznym – koparka przewozi prezent i ma na sobie nauszniki z uszami renifera, dźwig ozdabia drzewo światełkami, a szpachla wraz z taczka dekorują budynek zieloną girlandą.  Książka Rok na placu budowy to doskonały prezent gwiazdkowym, do którego dziecko chętnie będzie wracać przez cały rok. Dodatkowo na ostatniej stronie została umieszczona ilustracja robota (Mech Budowlany), zbudowanego z pojazdów i maszyn z książki – odnajdywanie ich i nazywanie to świetna zabawa dla bystrych starszaków.
 
 
Podczas wspólnego oglądania książki, można zadawać dziecku pytania dotyczące ilustracji, które nie tylko będą ćwiczyć spostrzegawczość, ale także wspierać rozwój mowy. Książka ma twarde, zaokrąglone strony, więc również młodsze Moliki mogą ją oglądać samodzielnie.

Do kupienia tutaj.

 

Kolejna propozycja to seria książek Sherri Duskey Rinker. Rety! Ktoś nowy na placu budowy! To idealna propozycja na dobranoc i nie tylko. Książka opowiada historię jednego dnia na placu budowy. Na każdej rozkładówce znajduje się maksymalnie osiem wersów rymowanej opowieści z „życia maszyn” oraz bajeczne ilustracje. W tekście zostały zawarte informacje na temat przeznaczenia poszczególnych maszyn (ta książka była bardzo pomocna również dla mnie). 

 

Spersonifikowane maszyny są zgodne, pomoce i uwielbiają swoją pracę. Brygadzie maszyn udaje się ukończyć projekt na czas, a następnie wszystkie pojazdy zapadają w sen, stąd Rety! Ktoś nowy na placu budowy! może być odpowiedniej długości propozycją na wieczorne czytanie.

 

Muszę przyznać, że tłumaczenie Joanny Wajs zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Tego typu pozycje często zawierają wiele niefortunnych wyrażeń (stąd, poza klasyką typu Kubuś Puchatek w tłumaczeniu Ireny Tuwim, częściej decyduję się przy zakupie książek dla Molika na polskich autorów). Tutaj, choć tekst jest w całości rymowany, nie został pozbawiony lekkości, słownictwo jest dostosowane do dzieci (choć miejscami mamy do czynienia ze słownictwem książkowym), a nawet zawiera łatwe frazeologizmy (co korzystnie wpływa na wzbogacanie słownika Molików). Choć publikacja nie jest rodzimego autora, jest napisana bardzo dobrym językiem (warto przymknąć oko na anglicyzm superbyrgada).

Do kupienia tutaj.

 

Zachęcona częścią Rety! Ktoś nowy na placu budowy! Zakupiłam Molikowi na gwiazdkę Wieczór gwiazdkowy na placu budowy tej samej autorki i z przekładem tej samej tłumaczki. Publikacja mnie nie zawiodła – język jest nadal wysmakowany - zwłaszcza jak na historię o buldożerach i koparkach (np. Koledzy też są wszak utrudzeni czy podarek w sam raz dla koparek).

Dorosłemu, który będzie czytał dziecku te książkę, spodobają się na pewno frazeologizmy (jest ich równie wiele, jak w powyżej zrecenzowanej książce), np. Wesołych Świąt! Niech nocne marki nie budzą dzisiaj betoniarki. Pojawiły się tym razem zdrobnienia, np. łóżeczka, auteczka – nie jest ich jednak wiele i zostają wspomniane w sytuacji, kiedy maszyny układają się do snu, więc w tym kontekście i nie w nadmiarze są nadal akceptowalne. 

Wieczór gwiazdkowy na placu budowy przedstawia ponownie pracę maszyn, które budują … remizę! Ponieważ powstaje ona przed wieczorem Wigilijnym, na każdą maszynę czeka niespodziewany prezent. 

 

Ta książeczka sprawdzi się także jako dobranocka, ponieważ właściwie na co drugiej stronie któryś z pojazdów kończy swoją pracę i zasypia. Jak mantrę czytamy dziecku: śpijże, koparko (…), zaśnij słodko (…), życzymy ci snów kolorowych... Oby zadziałało!

Do kupienia tutaj.

W ofercie Naszej Księgarni znajduje się także kolejna część z serii – Snów kolorowych, placu budowy.

Mój Molik kocha wszystkie środki transportu, więc chętnie spędza czas przy tych publikacjach (w czasie wolnym od wyścigów koparek i parkowania aut na dywanie). Po  wspólnej lekturze układa z książek zjeżdżalnie dla samochodów i oboje jesteśmy zadowoleni.

Komentarze